wywiady

"Kocie sprawy" 2008

ARTYŚCI SĄ KOTAMI.

W utworze „W moim magicznym domu” śpiewa Pani o pewnym kocie, który całymi dniami tkwi w fotelu i lekceważy każdą pracę, lecz niewątpliwą ma zaletę, gdy spływa wieczór granatowy, on słodko mruczy wprost do ucha, najbardziej senne bossa novy. Czy Pani osobisty kot, również może pochwalić się takimi umiejętnościami, a jeśli nie, to jak inaczej umila życie domownikom ?
Niewątpliwie tak. Mój kotek, a raczej pies-kotka zna się na wszelkich muzycznych namiętnościach - wyśmienicie. Gdy się do niej zbliżam, zaczyna nucić swą gorącą mruczankę, jakby mi chciała zasugerować dwugłos. Gdy idzie o pracę i wszelki wysiłek, jest raczej istotą leniwą. Z punktu widzenia człowieka, to jedyna jej wada. Koty jednak traktują tę cechę, jak najwyższej próby zaletę. Jak widać wszystko jest względne.

Jak pojawił się w pani domu i czym sobie zaskarbił miłość ?
Nasza miłość, jest miłością od pierwszego wejrzenia. Zostałam ustrzelona strzałą kociego wyboru. Któregoś dnia, kot po prostu się pojawił i został. Nie miałam w planach posiadania zwierzęcia, choćby dlatego, że kilka lat wcześniej rozstałam się z ukochaną suczką. Trudno zresztą twierdzić, że zwierzątko posiadam, bo ono przez większość dnia żyje na zewnątrz domu. Do środka jednak bardzo się garnie i używa coraz sprytniejszych sposobów na przekonanie mnie do permanentnego obcowania. Bestyjka jest sprytna i bystra. Przyznaję, że ma na mnie sposoby. Umie mnie w sobie rozkochać, a i ja czuję się kochana.

Koty bywają inspiracją dla wielu pisarzy, poetów, malarzy. Jak pani myśli – dlaczego, za co artyści tak bardzo kochają koty, co w nich cenią ?
Prawdziwi artyści są kotami. Jak one, idą indywidualną drogą wolności. Szukają swego wyrazu. Nie podporządkowują się wszelkim modom, wzorcom, czy innej łatwiźnie. Wiedzą, że sztuka, jest wolna od schematów i ram.

Przysłowie chińskie mówi, że kot to tygrys, który je z ręki. Doskonale jednak wiadomo, że ten pozornie ujarzmiony drapieżnik miewa swoje humory. Czym pani kot potrafi wyprowadzić panią z równowagi ?
Niczym. Jest to wybitnie inteligentna jednostka. Czyta mnie, jak książkę. Poza tym, jak może wyprowadzać z równowagi kot, który czeka na mój powrót, jak pies. Gdy słyszy silnik mego samochodu podbiega do niego w podskokach i cieszy się ze spotkania, pomrukując głośno i merdając kocim ogonem. Jeśli się kota nie krzywdzi i szanuje jego wolność, to relacja sama idealnie się układa. On nie akceptuje bicia i krzyku. Czułością można go uwieść.

Odwróćmy sytuację – czym można kota wyprowadzić z równowagi ?
Próbą narzucenia mu swojej woli. Gdy wybór należy do kota, wtedy możemy liczyć na uczuciową szczodrość.

Obrażony kot wymaga przeprosin. Co wtedy skutkuje ? Można go czymś przekupić ?
To stworzenia łase na smakołyki i pieszczoty. Ma to jednak swoje granice. Gdy nadużyjemy kociej cierpliwości, on daje jeszcze jedną szansę, a potem nas opuszcza.

Udało się zastosować wobec kota jakiś system wychowawczy ?
Przy znajomości jego psychiki można osiągnąć wiele. Kot musi ufać, nie można go zawieść. Mój rozumie znaczenie kilku słów : zostań, chodź, nie wolno, miseczka. Wystarczy. Na inne tematy mruczymy.

Powszechnie znaną, ulubioną czynnością kota jest spanie. Czasem jednak powiększa swój repertuar rozrywek o inne zajęcia, codzienne rytuały. Jak wygląda rozkład dnia Pani kota ?
Wszystko wskazuje na to, że mój kot jest dziewczynką. Zachowuje się, jak kobieta, rusza się i patrzy jak ona, oraz nosi w sobie lekką obojętność dla świata. Głównie odpoczywa i niechętnie się bawi. Najbardziej ją rozśmiesza mój kilkakrotny przemarsz z bagażami. Wydaje jej się, że walizki dźwigam dla zabawy. To zrozumiałe. Tylko człowiek może się tak męczyć, koty są wolne, także od wszelkiego posiadania. Wieczorem kotka wchodzi do przedsionka, gdzie spędza noc. Rano udaje, że jej nie ma, by móc jak najdłużej w cieple leniuchować.

Koty często upodabniają się do swoich właścicieli. Zauważyła Pani, jakieś analogie ?
Nosimy w sobie podobny smutek, dystans i cierpliwość.

Czego człowiek może się nauczyć od kota ?
Zaradności, odwagi, całkowitej wolności i dobrze pojętego indywidualizmu.

Jak reaguje słysząc Pani śpiew ? Jest wiernym fanem, czy lekceważąco udaje, że nie robi to na nim wrażenia ?
Nie naraziłabym kota na katusze głośnego śpiewania. Ma ważniejsze sprawy na głowie, niż mój recital. Uszy i wzrok służą mu do polowania, a nie wysłuchiwania obcych jego naturze dźwięków. Poza tym w domu nie śpiewam, a jeżeli to w duecie - cichą, kocią mruczankę.

Czy to pierwszy czworonożny domownik, czy byli już jacyś poprzednicy ?
Była suczka Kropka, piesek Kubuś i kilka innych stworzeń. Dwa lata temu, pojawiła się w naszym ogrodzie kotka z czterema kociętam, wielkości pudełka zapałek. Wiedziała dokąd przyjść. Krótko potem zginęła pod kołami auta, więc kociętom trzeba było matkować. Kotki zostały odchowane, wykarmione i dopieszczone. Wraz z moją ulubioną sąsiadką Jagodą, zadbałyśmy dla nich o dobrych opiekunów.

Czym kot ostatnio Panią zaskoczył, lub rozśmieszył ?
Nie mogę się nadziwić, że kot tak bardzo potrafi kochać i cieszyć z moich powrotów. To zwierzę raczej kojarzy się z egocentryzmem, a w tym przypadku odnoszę wrażenie, jakby i on chciał coś dać. Rozśmiesza mnie jej niespotykana przebiegłość.

Kocie ślepia kojarzą się z tajemniczością, magią, budzą podziw i strach. Nie czuje się Pani czasem zahipnotyzowana tym niezwykłym spojrzeniem ?
Czasami kotka bardzo uważnie mi się przygląda. Zastanawiam się wtedy o czym może myśleć ? Te spojrzenia bywają takie ludzkie, uważne i mądre. Coś istotnego wyrażają. Intensywnieją, gdy bywam podenerwowana. Hipnotyzują moją równowagę.

Gdyby któregoś dnia nie pojawił się w Pani domu, Pani życie byłoby….
Dałabym mu odejść. Na tym polega kochanie. Nie wolno nikogo trzymać na siłę. Zwłaszcza kotów. Gdyby to jednak był nieszczęśliwy wypadek, to byłoby bardzo smutno.

(rozmawiała A. Piechowiak )



powrót