RECENZJE

NOWINY - RZESZÓW - 14.11.2011:

REWELACYJNA HANNA BANASZAK.
Owacja publiczności, kilka bisów i słynna bossa nova „W moim magicznym domu” Janusza Strobla i Magdy Czapińskiej na „bis bisów” - tak zakończył się w sobotni wieczór recital Hanny Banaszak w Filharmonii Podkarpackiej.
Wielka dama polskiej piosenki to nie tylko olśniewająca uroda, ogromna dbałość o poziom bardzo zróżnicowanego repertuaru, ale przede wszystkim znakomity głos, którego Banaszak potrafi używać tak, jak instrumentu. Artystka, bez względu na to, czy śpiewa bossa novę, balladę (np. „Modlitwa Francisa Villona” Bułata Okudżawy), czy jazzowe standardy, sięga po utwory z najwyższej półki, zarówno jeżeli chodzi o kompozycje (m.in. Janusz Strobel, Marek Grechuta, Krzysztof Komeda, czy Michał Urbaniak), jak i tekst ( z takimi autorami, jak Jonasz Kofta i Wojciech Młynarski na czele). Banaszak czuje się znakomicie, zarówno wykonując kompozycje z tekstem, jak i śpiewając scatem, czy wykonując wokalizy, w których głos pełni role „żywego syntezatora”. Myślę, że widzom na długo pozostanie w pamięci zaśpiewana w ten sposób przez wokalistkę partia trąbki w słynnej kompozycji Chucka Mangione’a „Dzieci Sanchezja”. Banaszak dba nie tylko o repertuar, ale również o najwyższy poziom towarzyszących jej muzyków. Na scenie filharmonii towarzyszyli jej pianista Piotr Kałużny, basista Leszek Ranz, perkusista Krzysztof Przybyłowicz i Andrzej Mazurek na instrumentach perkusyjnych. To nie tylko znakomici muzycy, ale też dowcipni partnerzy, co udowodnili, zamieniając się instrumentami podczas jednego z bisów i wykonując piosenkę w której............. opiewali zalety swojej liderki. Banaszak nie pozostała im dłużna, śpiewając pochwałę swojego zespołu zza instrumentów perkusyjnych. Organizatorami tego muzycznego wydarzenia były Jazz Klub „Klimaty” i rzeszowska firma „Tabletek”.

Jaromir Kwiatkowski



powrót