WSPÓŁPRACA

Zawsze współpracowałam z muzykami. Nie wyobrażam sobie wykonywania recitalu z pół-playbackiem. Uważam, że to obraża publiczność, a także zafałszowuje prawdę przekazu. Nie jest także w porządku w stosunku do ludzi, którzy przyczyniają się do brzmienia repertuaru solisty. Koledzy z którymi współpracuję, to zdystansowani, niekonfliktowi i pogodni panowie. Na koncerty jeździmy dwoma autami, zatem nie mamy zbyt wielu okazji do obcowania, ale czasem udaje mi się któregoś z nich porwać i toczyć przez kilka godzin sympatyczne dialogi. Oczywiście to także wspaniali instrumentaliści i akompaniatorzy. Jest także akustyk, oraz realizator nagrań. Pierwszy to wyjątkowo serdeczny i oddany naszej współpracy przyjaciel. Z tych, co "ze świecą szukać". Drugi, to człowiek towarzyszący mi w najbardziej intymnym procesie twórczym. Bywa świadkiem rodzenia się moich koncepcji. Jestem mu szczególnie wdzięczna za takt i subtelność. I za to, ze nigdy nie mówi, że "tego się nie da zrobić". Dla niego wszystko jest do sprawdzenia. Zapraszam do zapoznania się z wyżej wymienionymi. Napisali o sobie sami.





Jacek Szwaj
Fortepian
Zbigniew Wrombel
Kontrabas


Andrzej Mazurek
Instrumenty perkusyjne
Krzysztof Przybyłowicz
Perkusja


Paweł Haus
Akustyk
Przemek Ślużyński
Realizator nagrań

KRZYSZTOF PRZYBYŁOWICZ

Nie przypuszczałem, że moja współpraca z Hanią Banaszak, zatoczy 35- letnie koło. Spotkaliśmy się przed laty w zespole jazzowym Sami Swoi, by niedawno - po długiej przerwie, podjąć współpracę ponownie. Nie rozumiem tylko jednego. Hani w tym samym czasie przybyło 10 lat, a mnie 35. Cóż, przemijanie nie dla wszystkich jest sprawiedliwe. Ogólnie, jestem człowiekiem zadowolonym. Wciąż pasjonuje mnie muzyka, a poza nią uwielbiam słodycze, dobre wino, mądre książki, artystyczną fotografię i obcowanie z udaną rodziną. Od częstego walenia w bębny, nabawiłem się odruchów motorycznych w najmniej odpowiednich momentach.

ZBIGNIEW WROMBEL

Muzyczną podróż z moimi "basowymi wiosłami" rozpocząłem w wieku piętnastu lat, ku przerażeniu rodziców.
Od zawsze uzależniony od dobrej muzyki z wielką przyjemnością "współrozwijam bakcyla" na scenie podczas koncertów, oraz w czasie zajęć z moimi uczniami i studentami.
W zespole Hani Banaszak znalazłem swoje miejsce dlatego, że uwielbiam proste i niskie basowe dźwięki, szczególnie wtedy, gdy kompilują się z wysokimi o delikatnym i szlachetnym brzmieniu.
Siłę napędową do wszystkiego co robię czerpię niezmiennie z pływania, jazdy na rolkach i biegania (często przy blasku księżyca, bo wcześniej nie ma na to czasu) najchętniej w towarzystwie rodziny i przyjaciół.
Od publiczności nie wymagam wiele. Wystarcza mi, gdy brawa trwają dłużej niż koncert.




ANDRZEJ MAZUREK

Choć jestem absolwentem Akademii Muzycznej w Poznaniu, w klasie perkusji klasycznej, moją specjalnością stała się gra na „przeszkadzajkach”. Oprócz gorących rytmów latynoskich, jak samba, salsa, czy merengue, potrafię zagrać śpiew ptaków, wiatr, a nawet muczenie krowy. Miałem przyjemność współpracować z Józefem Skrzekiem, zespołami: Super Duo, Acid Flamenco, Musette Quartet, oraz orkiestrami: Zygmunta Kukli, Zbigniewa Górnego i Aleksandra Maliszewskiego. Od 12-ciu lat w zespole Hanny Banaszak wypełniam obszar rytmiczny. Bardzo lubię bieganie i jazdę na rowerze, zwłaszcza, gdy oglądam te sporty w telewizorze. Nie jestem wówczas narażony na kontuzję kolan. Posiadam grunty rolne i leśne na południowym wschodzie kraju, dzięki którym przestrzennie wypoczywam.


fot. Jerzy Bartkowski

JACEK SZWAJ

Muzyka to mój język, tylko w nim potrafię się precyzyjnie wysłowić.
A fortepian to mój brat bliźniak...tak czuję, choć medycyna tego nie potwierdziła do dziś....:)
U Hani w zespole czuję się jak ryba w wodzie. Tam gdzie przeplatają się nici jazzu i klasyczne inspiracje, -tam mi dobrze. Po prostu.
Kocham jazz, kocham muzykę klasyczną, kocham grać. Kropka.
W zespole Hani także od czasu do czasu gram na gitarze i...czasem śpiewam:)






PAWEŁ HAUS

Jestem realizatorem dźwięku. Niektórzy twierdzą, że za dużo mówię. Od niedawna nad tym pracuję. W ramach ćwiczeń, codziennie milknę na 7 minut. Uwielbiam muzykę, która jest dla mnie prostą drogą do lepszego świata radości i zrozumienia. To najpiękniejszy dar, wznoszący nas na wyżyny człowieczeństwa. Jako akustyk, w ciągu trzydziestu lat współpracowałem z wieloma artystami z całego świata. Z Hanną Banaszak pracuję od dawna i oddaję tej współpracy kawałek swego serca. Bardzo lubię „fruwać” na nartach i rowerze, bawić się na trawie i śniegu, w uniesieniach dziecięcej radości. Oczywiście w towarzystwie wesołków takich, jak ja.







fot. Hanna Banaszak

PRZEMEK ŚLUŻYŃSKI

Od prawie ćwierć wieku jestem realizatorem nagrań. Całe moje życie związane jest z muzyką, bo gram też na basie - choć wyłącznie bluesa. W pracy koncentruje się na zapewnieniu artyście jak najlepszych warunków, bo moim zdaniem jest to najważniejszy element pracy w studiu - nie ma rzeczy niemożiwych! Nagrywałem z całą plejadą wykonawców, z kraju i zagranicy, ale współpraca z Hanną Banaszak to coś, co cenię chyba najbardziej - od dziesięciu już lat w MM Studio nagrywamy utwory, które nie są tylko numerkami na listach przebojów. Szczęśliwa rodzina, muzyka, rower i internet - czego więcej trzeba?







fot. Archiwum prywatne